Dyskusja.

Informacje jakie warto przeczytać w mediach oraz artykuły przygotowane dla uczetników Kongresu.

CO MOŻEMY ZROBIĆ DLA OCHRONY ZABYTKÓW

dodano: 25-05-2015 dodaj komentarz

CO MOŻEMY ZROBIĆ DLA OCHRONY ZABYTKÓW

Znaczenie dziedzictwa kulturowego i korzyści, jakie możemy z niego czerpać, można uznać za rozpoznane i nie budzące wątpliwości wśród specjalistów i osób zainteresowanych tą tematyką. Niestety, wiedza ta w niewielkim stopniu przekłada się na świadomość ogółu społeczeństwa – w tym świadomość decydentów, która powinna się przejawiać większą troską o skuteczność ochrony i opieki nad zabytkami. Od dawna mówi się o potrzebie kompleksowych zmian w prawie i całym systemie ochrony zabytków, jednak postulaty te wciąż nie mogą doczekać się realizacji. Dlatego środowiska i organizacje społeczne, zainteresowane ochroną dziedzictwa, powinny się w większym stopniu włączyć do dyskusji nad kierunkami tych zmian, mobilizować opinię publiczną, a także podjąć próbę aktywnego włączania w ochronę zabytków jeszcze w ramach obowiązującego prawa.

 

Problemy ochrony zabytków

Podczas konferencji w lutym 2013 r. „Dlaczego i jak w nowoczesny sposób chronić dziedzictwo kulturowe” dyrektor DOZ Jacek Dąbrowski przyznał, że „służby konserwatorskie są w stanie kryzysu organizacyjnego i finansowego, działania są rozproszone”, a prezes Polskiego Komitetu ICOMOS Bogusław Szmygin mówił o przyczynach tego kryzysu:

  • rozszerzaniu się przedmiotu ochrony z policzalnego zbioru zabytków na niepoliczalny i nieograniczony zbiór dziedzictwa,
  • ograniczenie władzy konserwatora wobec dojścia do głosu i uznania praw innych stron (interesariuszy),
  • wzrost presji modernizacyjnej,
  • odchodzenie w praktyce konserwatorskiej od dotychczasowych zasad zachowania zabytku na rzecz zarządzania zmianami, przy braku nowych zasad, których dotąd środowisko konserwatorskie nie wypracowało.

Stwierdził, że w sporze z innymi interesariuszami i ich systemami wartości konserwator nie ma władzy, praw, środków i argumentów, by narzucić swój system wartościowania i coraz częściej jest tą stroną, która musi ustąpić. Z moich doświadczeń pracownika służb konserwatorskich wynika jednak, że mimo ułomnego prawa konserwator nie stoi na straconej pozycji – wciąż ma realną władzę, jest w stanie zablokować inwestycje i– przy odpowiedniej determinacji i konsekwencji działania – zapewnić sobie silną pozycję negocjacyjną w sporze z inwestorem, dla którego pójście na ustępstwa może być korzystniejsze niż długotrwałe postępowanie odwoławcze o niepewnym wyniku). Konserwator nie jest też jedynym interesariuszem, kierującym się chęcią ochrony zabytków – są jeszcze przecież liczne organizacje społeczne, tyle że obecnie rzadko występują one jako strona w postępowaniu administracyjnym i zwykle traktowane są z rezerwą przez urzędy konserwatorskie.

Główne problemy służb konserwatorskich to moim zdaniem:

  • za mało ludzi i środków, by działać efektywnie – dokończyć rozpoznanie zasobu, objąć ochroną wszystkie zasługujące na to obiekty i obszary, monitorować ich stan, opracować wytyczne i programy ochrony dla historycznych założeń (na ogół nie można tu liczyć na pomoc samorządów), zamawiać specjalistyczne opracowania i ekspertyzy, propagować ideę ochrony zabytków, spotykać się z ich właścicielami i władzami samorządowymi, doradzać w sprawach konserwacji i wykorzystania zabytków, pomagać w pozyskiwaniu środków finansowych;
  • nierozpoznany do końca zasób oraz niepełny i po części przypadkowy zakres ochrony, co powoduje pozostawanie części wartościowych obiektów poza ochroną i konieczność dokonywania wpisów interwencyjnych (co z kolei uderza w inwestorów);
  • niedoskonałe prawo – w wielu miejscach niekonsekwentne, nieprecyzyjne lub też zbyt sztywne, w szczególności:
  • brak instrumentów do ochrony widoku na zabytek (jeśli przyległy teren nie jest wpisany do rejestru – jako zabytek, jego otoczenie lub układ urbanistyczny – i nie ma odpowiednich ustaleń w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego – mpzp),
  • likwidacja w 2010 r. zapisu o uzgadnianiu inwestycji w strefach ochrony konserwatorskiej wyznaczonych w mpzp, brak jednoznacznego zapisu o potrzebie uzyskania pozytywnej opinii konserwatora dla inwestycji nie wymagającej pozwolenia na budowę, dotyczącej obiektu w ewidencji,
  • brak zapisu o możliwości wciągania do gminnej ewidencji np. kapliczek klasyfikowanych obecnie jako zabytki ruchome oraz wyjaśnienia, czy można nią chronić większe założenia i otoczenie zabytkowych obiektów,
  • brak możliwości zezwolenia na częściową rozbiórkę dla wszystkich obiektów wpisanych do rejestru,
  • brak możliwości zwolnienia z obowiązku występowania o pozwolenie konserwatora dla niektórych działań na terenie układu urbanistycznego wpisanego do rejestru,
  • zaostrzone rozporządzeniem z 2011 r. obligatoryjne wymogi dla prac przy zabytkach wpisanych do rejestru (w niektórych przypadkach są one zbędne i niepotrzebnie zawyżają koszt prac) i zarazem ustalenie niższych wymagań dla zespołów budowlanych (których obiekty mają często tę samą wartość zabytkową, co obiekty wpisane indywidualnie) [oraz zmiana tego rozporządzenia w 2015 r., która okazała się „przegięciem w drugą stronę];
  • duża liczba nieprecyzyjnych wpisów do rejestru, obniżająca skuteczność ochrony, oraz częste przypadki interpretowania tego zakresu i przepisów prawa na niekorzyść zabytku w ramach procedur odwoławczych, tak przez sądy, jak i ministerstwo – wątpliwości rozstrzygane są na korzyść właściciela zabytku i niekorzyść interesu społecznego, polegającego na ochronie tego zabytku.

Utrudniają pracę także próby wywierania nacisku, np. ze strony władz samorządowych – nawet jeśli nie odnoszą skutku, powodują stratę cennego czasu.

Odrębny i bardzo niepokojący problem to wspomniany już brak ustalonych zasad postępowania z zabytkami – przede wszystkim jako stanowiska wypracowanego przez środowisko konserwatorskie, ale także w obowiązującym prawie.

Od paru lat mówi się o wprowadzeniu „kategoryzacji zabytków”, by móc zróżnicować sposób traktowania obiektów o różnej wartości. Jednak i obecnie, mimo braku takich uregulowań prawnych, w praktyce konserwatorskiej zakres ochrony jest różnicowany elastycznie, w zależności od oceny danego obiektu. Tryb postępowania w takich przypadkach, pozwalający ograniczyć element uznaniowości, przedstawił na konferencji „Dlaczego i jak w nowoczesny sposób chronić dziedzictwo” Małopolski Konserwator Zabytków Jan Janczykowski: podstawą działania konserwatora zabytków powinny być prawidłowo zidentyfikowane wartości danego obiektu. Najlepiej, jeśli są one opisane w decyzji o wpisie do rejestru zabytków (lub przynajmniej w karcie ewidencyjnej), jeśli nie – należy je zdefiniować przed rozpatrzeniem wniosku. Na tej podstawie można określić, co w danym obiekcie wymaga bezwzględnie zachowania, co może być swobodnie przekształcane (np. całkowicie wtórne wnętrza) lub przekształcane warunkowo, a co powinno być usunięte lub zmienione, i następnie ocenić, na ile wnioskowane zamierzenie może naruszyć wartości obiektu.

I mam wrażenie, że to elastyczne podejście jest lepsze od sztywnego systemu z podziałem na kategorie i precyzyjnie określonymi dla każdej z nich zasadami postępowania. Tam też nie unikniemy uznaniowości, np. przy przydzielaniu do kategorii, a jeśli spróbujemy ją zastąpić racjonalnym kryterium – przypadkowości, gdy obiekt nie pasuje do schematu. Trzeba tylko jasno określić i dopracować metodę postępowania.

Sztywne rozgraniczenie zakresu ochrony próbowano stosować dla obiektów wpisanych do rejestru zabytków i do ewidencji, interpretując Ustawę w taki sposób, że w przypadku obiektów w ewidencji kompetencje konserwatora zabytków dotyczą tylko wyglądu zewnętrznego. Taka interpretacja nie została jednak oficjalnie przyjęta – na szczęście, bo w chwili obecnej nie jest regułą, że obiekty w ewidencji mają mniejszą wartość od obiektów wpisanych do rejestru i nie posiadają wartych ochrony wnętrz. Uporządkowanie tej sytuacji przez wpisanie do rejestru wszystkich cenniejszych obiektów zajęłoby wiele lat, a może dziesięcioleci.

 

Interes społeczny i rola społeczeństwa w ochronie zabytków

Z Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami wynika, że chronione są obiekty, których zachowanie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną, artystyczną lub naukową. Dlatego w działaniach urzędów konserwatorskich interes społeczny powinien być brany pod uwagę na równi z innymi wartościami, a może nawet stawiany na pierwszym miejscu – tylko w jaki sposób go oceniać..?

Do wszechstronnego oceniania społecznej roli dziedzictwa, a zwłaszcza jego możliwości wykorzystania jako czynnika wspomagającego rozwój, oraz do zarządzania dziedzictwem właściwszymi organami są obecnie samorządy – gminne, powiatowe i wojewódzkie wraz z powiązanymi z nimi instytucjami. Już teraz dysponują one służącymi do tego celu narzędziami, poczynając od programów opieki nad zabytkami, ale niestety zwykle ich nie wykorzystują i nie poczuwają się do wejścia w tę rolę. Służby konserwatorskie, nie mając partnera w samorządzie, mogą mieć trudności z uwzględnieniem tego czynnika. Nie powinny one i przede wszystkim nie mają możliwości zajmowania się aspektami ekonomicznymi funkcjonowania zabytków, mogą natomiast starać się uwzględniać nie tylko „bezwzględną” wartość zabytkową poszczególnych obiektów, ocenianą w skali kraju czy regionu, ale także w wymiarze lokalnym – powiatu, gminy i poszczególnych miejscowości, identyfikując i obejmując ochroną obiekty i wartości, istotne dla lokalnej tradycji i odrębności, współtworzące tożsamość danej społeczności. To wymagałoby nowego podejścia – przedmiotem zainteresowania konserwatora zamiast poszczególnych obiektów staje się cała przestrzeń z jej historycznym wymiarem, jej wartości i elementy, które tworzą lub mogą budować tożsamość zamieszkujących ją społeczności. I tutaj bardzo pomocne mogą być lokalne organizacje i społecznicy.

Inny obszar, gdzie niezbędna jest aktywność organizacji społecznych, to wspomniane już działania na rzecz wprowadzenia nowych rozwiązań prawnych, organizacyjnych i finansowych do systemu ochrony zabytków, we współpracy z szeroko rozumianym środowiskiem konserwatorskim, którego wpływy wydają się obecnie niewystarczające dla uzyskania tych celów. Wpływ na decyzje polityczne, oznaczające wydatkowanie znacznych sum z budżetu państwa, zapewnić może budowa szerokiej platformy, skupiającej wszelkie organizacje i środowiska, zainteresowane ochroną dziedzictwa kulturowego i odwołującej się do opinii publicznej. równocześnie zapewni ich wsparcie, poprzez odwołanie się do części społeczeństwa, któremu bliskie są sprawy dziedzictwa, w tym zajmujących się tą problematyką organizacji społecznych.

Wreszcie – wobec słabości służb konserwatorskich, potrzebne jest większe zaangażowanie obywateli i organizacji społecznych w opiekę i być może także ochronę zabytków, np. z wykorzystaniem formuły Społecznego Opiekuna Zabytków, dziś praktycznie nie wykorzystanej.

Stefan Fuglewicz

członek Towarzystwa Przyjaciół Fortyfikacji i Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, w l. 2007-2014 pracował w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Warszawie.
Powyższy tekst stanowi fragment artykułu pt. „Dlaczego chronimy zabytki?” (w: „Wartościowanie zabytków architektury”, PKN ICOMOS, Muzeum Pałac w Wilanowie, Warszawa 2013, s. 77-86;   http://www.bc.pollub.pl/dlibra/docmetadata?id=5597 )

 

Komentarze

Twój komentarz zostanie opublikowany dopiero po zatwierdzeniu przez moderatora.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>